Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuba. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 czerwca 2010

Bublel i o rozprawie słów kilka..

Bynajmniej żadnej filozoficznej, 29 czerwca filozofowanie to ostatnia rzecz jakiej potrzebuję. Krótko, zwięźle i na temat: Dziś była sprawa o K. Praw rodzicielskich obydwoje pozbawieni. Jutro jeszcze w Białym o Gabi. Nie powinno być problemów : -). 
Ja: a ja się zastanawiam nad WOPP... interesujące praktyki. Tymczasem namazałam w Wordzie Introduction i Summary in Polish, jeszcze tylko Final (Fajnal, nie final:P ) conclusions i ja to ja mam zwyczaju na końcu zostawiać to co powinno być na początku.

Dziękuję Magdalenie i mojej Ann. za pomoc:)

poniedziałek, 31 maja 2010

Iskierka...


Jest! jest już w domu iskierka mała. Tatuś zauroczony, choć się nie przyznaje, Kuba nie odpuszcza na krok, czytał jej do snu bajkę o Leniu i Aaa kotki dwa...jestem z niego dumna :)Droga przebiegła o dziwo spokojnie, Gabi smacznie spała od czasu do czasu tylko wykręcając cudne minki, a jak się uśmiecha ! Mówię wam! Aniołek! I głodomorek! :D


Na wikcie mojej mam szybciutko podbije z tych marniutkich 3 kg... :) Jutro zameldowanie, łóżeczko itepe. :D

Straszna ciekawska dziewczyna, to ma po mnie :D Wzięłam na ręce to tylko łapałam główkę bo takie obroty robiła :D Ale już śpi... Kuba też, ja właśnie skończyłam referat na filo, ogl rzecz  biorąc beznadziejny ale dla zapchania dziury....w czasie przeznaczonym na nasze prezentacje....

Z kolei doszły mnie słuchy, że III rok FA dostał dziś porządny opieprz, za plagiaty, tylko dwie prace 'nadawały' się do czytania i przeszły do egzaminu, w tym moja. Miło!


Dobra a tu reszta zdjęć:

niedziela, 30 maja 2010

Niedzielnie....

 

Niedziela. Jutro jedziemy odebrać Gabrielę. Miesiąc i dziewięć dni po narodzeniu. Na pewno zrobię parę zdjęć po powrocie jak już uda nam się jakoś zapanować na sytuacją. 
Najbardziej obawiam się reakcji Kuby, który co prawda bardzo się cieszy, ale przecież nie wie jeszcze co to tak na prawdę oznacza, taka mała dzidzia. Nie chciałabym by poczuł się odrzucony. Mówiłam już rodzicom, że trzeba go jak najwięcej angażować, żeby czuł się potrzebny, bo przecież jest potrzebny, mały braciszek :)
Ta sytuacja powinna wyjść mu na dobre. Wiadomo, że lepiej w rodzeństwie niż być jedynakiem i nie poznać wielu wielu różnych interakcji, które zachodzą miedzy rodzeństwem, a że on nie należy do egoistów, tylko wręcz przeciwnie jest nadmiernie opiekuńczy w ten swój słodki sposób, to Bri na pewno będzie miała super brata.
No ok to będzie jutro, a dziś druga już kawa, bajka ''Ratunku, jestem rybką!'' razem z Kubą, a teraz materiały na referat muszę znaleźć i coś przyszykować bo inaczej to nie pójdzie. We wtorek prezentacja a ja jeszcze nic, jutro też czasu nie będzie więc dziś termin krytyczny. 
Rodzice pojechali na Wigry, no to zabieram się do produkcji umysłowej.


sobota, 22 maja 2010

Parafialnie...



Nastawiłam budzik na 6:45 ...wstałam o 9:10 oto ja działają budziki. Za oknem ukrop, wiatr niemalże nieruchomy...więc nie jest wiatrem ...oo filozofia. Kuba rano czytał mi komiks z Kaczogrodu... także żyję trochę w kaczogrodzkich realiach...:P Wczoraj Kuba narysował mnie  na kartce i podpisał ( oryginalna pisownia zachowana:P:) ) : 

Joanna!! Dziewczyna! mażeni ! 

Co w przybliżeniu miało chyba brzmieć Joanna dziewczyna marzeń !!!
:D 

Zabieram się znów za Karczka. A później rozdziały. Zupełnie nie mam na to ochoty. Nie obrażę się też jeśli ktoś będzie łaskawy i poszuka mi materiałów na referat z filozofii o sensie życia...temat konkretny:  

Sens życia (sens a poczucie  wspólnoty z innymi, dążenie do ładu, czynienie dobra, o ludziach, którzy odbierają sobie życie).

Jacyś chętni ?
Podoba mi się to zdjęcie, choć jest kompletnie nieudane. ;]

czwartek, 20 maja 2010

Dziuraaa...

On ma w uzębieniu ja mam w głowie. Dziś dzień byle jaki. Taki nastawiony na self satisfaction... od rana próbuję się jakoś nastawić na tryb roboczy...zupełnie mi to nie wychodzi. Na głowie octowy zapach po płukance, od czasu do czasu przecież trzeba. Nadal poszukuję herbaty z liści gruszki. Zaraz zabiorę się za drugą kawę. Mama wcisnęła mi listek tabletek Magvit B6 i zagroziła, że jak nie zacznę brać to ohohoh i jeszcze trochę. No to wzięłam.

Troszkę się wczoraj przeraziłam telefonem siostry ciotecznej. Tyle, że nie ruszyło mnie to słowo, które powinno. Zaczynam bać się samej siebie. Swojej dopracowanej obojętności. Tak bardzo się starałam uwierzyć w to, że mnie nic już nie rusza, że w efekcie chyba właśnie straciłam jakąś ostatnią tam cząstkę człowieczeństwa. Bo jeśli ja reaguję w ten sposób na taką wieść...to chyba już nie ma rzeczy, na którą zareaguję jak inni zwykli ludzie. Może ciut przesadzam, bo ruszyłoby mnie jedno...zły wyrok sądu. Ale wszystko poza tym ... mam gdzieś.

W ruchu cała dyskografia Daft Punk. Idę poodychać podwórkowym powietrzem...miłego.

Jakiś czas temu...

No i dziś...

poniedziałek, 17 maja 2010

Lambchop-Close up and personal

W końcu dopięłam swego, kupiłam antyramę. Małą bo format na oko 2 x a4...oi to znaczy a3.... :P Ale jest i od razu wcisnęłam tam parę fotek...wśród których miałeś być początkowo Ty, ale uznałam, że w gruncie rzeczy nie ma tam na ciebie miejsca bo go tam nie chciałeś mieć...:)

Raniutko spacer do sądu...z wnioskiem. Trzeba przeprawić, ok będzie przeprawione. Trzeci dzień nic nierobienia. Dziś jedynie co zrobiłam to rozwaliłam resztki pieniędzy... no ale przecież kuferek na coraz większy zasób lakierów jest potrzebny...no i parę osobistych rzeczy też....wiesz jak jest...

Wczoraj w nocy nie mogłam usnąć zastanawiałam się nad tym jakby to było gdybym wyjechała i jak bym to zniosła i dopiero wczoraj zdałam sobie sprawę z tego jak cholernie jestem do niego przywiązana. Problem tkwi w tym, że jakkolwiek nie postąpię to będzie źle...albo ja będę żałować albo on będzie smutny...

Podobno jestem za głośna... może i tak ale inaczej nie potrafię i nie chcę być inna. Mam donośny głos to mam...nie będę się pod dyktando czyjeś uciszać.

Cholera wołają mnie..... bajla....!

piątek, 14 maja 2010

Bleh bleh...


Oddychamy nie zdawając sobie z tego sprawy. Jednak u mnie ostatnio wygląda to tak, że walczę o każdy oddech, bo czasami mam ochotę wstrzymać oddech i już go nie złapać....

Można być silnym i za taką się uważałam. Tylko nie wiem czy druga ciąża mojej siostry nie przeważyła jakiejś szali...
Takiej, która zwyczajnie uderzyła mnie jak obuchem w głowę.

Mam w sobie tyle niepotrzebnych myśli, tyle trujących emocji, że na wodzy trzyma mnie tylko myśl o K. i o Gabi...

Podejrzewam, że zrobi to we mnie więcej dziur
Niż cokolwiek

Życie jest piękne. Ja też.

Dzięki za rozmowę Martino Santo.:-) :*

wtorek, 4 maja 2010

Mhm....

  

Gabi jutro skończy całe 2 tygodnie.... Dziś przyszedł list polecony z Sądu, więc sprawa jest w ruchu :D Super:) Na prawdę podniosło to mnie i ogl nas wszystkich na duchu. Choć raz widać, że liczy się dobro dziecka a nie biurokracja i czekanie miesiącami na odpowiedź.

Kuba z kolei ma zapalenie płuc. Rozgorączkowany. Zakatarzony. Brawo dla mojej wspaniałej siostry. Oto jak kończą się jej żądania... -.-' No ale wizyta u lekarza była, cały kufer leków i zwolnienie ze szkoły do końca tygodnia. Oby zdrowiał:)

Ja poszukuję jakiegoś testu na alergię na składnik kosmetyków. Znów coś mi się porobiło, dzięki Bogu, że Advantan jeszcze miałam... Muszę koniecznie wiedzieć jaki składnik kosmetyków tak na mnie działa bo to jak kupowanie kota w worku...;/

Reszta mnie oscyluje wokół konspektów i prac.

Na filozofii nudy. Góralska wersja filozofii. Czyli jeden wielki film w niezrozumianej gwarze....;)