czwartek, 6 maja 2010

Płacze całe niebo....



Istnieje we mnie jakaś głupia nadzieja
ponoć umiera ostatnia lecz ty już ją zabierasz

Przynieś ukojenie moim zmysłom
Nie widzisz, że dla Ciebie robię wszystko
co było kiedyś wszystkim nagle prysło
ale jest nadzieja, to nie znikło



Twój obraz trzymam ciągle pod powiekami
lecz jestem bezwładna jak liść na wietrze
ciągle czekam na Ciebie w drzwiach ze łzami
a tam tylko zimne wita mnie powietrze

Przeznaczenie widzę tylko w jednych oczach
oczach których wspomnienie uczyło mnie jak szlochać
oczach które ciągle mógłbym wzrokiem kochać
oczach uciekających nie dających mi cię dostać


Gonie za twoim uśmiechem gestami twarzy
Ty na mnie spoglądasz nie umiem o tym marzyć
czuję tylko jedno uczucie sama nie wiem
gdy myślę o tobie czy umarłam i jestem w niebie



Choć jest czwartek, mam wrażenie, że to niedziela. Taka jednostajna, kiedy nic się nie dzieje. Odnoszę wrażenie, że zamarł wiatr. Cisza i spokój. 
Jednak niebo dziś płacze cały dzień.
Ja wczoraj chyba zamknęłam pewien rozdział.
Inni mówią, że okropna pogoda za oknem ale mi się to nawet podoba. 
Jest zielono, pada deszcz, wszystko rozkwita i gdyby nie to, że temperatura niska mogłabym spokojnie wyjść prosto w ten deszcz.

Człowiek czasami woli nie mieć racji, woli tylko tak mówić.
Mówić byle coś powiedzieć.

Ciekawe jak jest skonstruowany ten świat. 
Szczęśliwi ci co są otoczeni przez złudny tłum.
Wtedy trudno znaleźć chwilę na to by rozpamiętywać samotność
Przykro mi z powodu tych, których tłum nie otacza.
Muszą sobie radzić sami.

środa, 5 maja 2010

Oh cruel Heathcliff....

Krystaliczna górska woda źródlana, kranówa. Drażni mnie zastój, gdy nie wiem czego mogę się spodziewać. I kiedy.  I kiedy będę mogła znów planować. Wypadałoby się skupić i zająć tym co najważniejsze, tyle tylko, że to co teraz jest najważniejsze nie jest najważniejsze dla mnie. Nigdy niczego oficjalnie nie zawaliłam, choć nie raz chciałam. Tylko po co wdeptywać się samemu w przysłowiowe gówno, bez większych aspiracji. Moje aspiracje są niezrozumiałe i nikogo nie obchodzą. 

Za to zbyt często nawalam personalnie, prywatnie. Powinnam być tam, w końcu zamknąć furtkę która rdzewieje i nie daje mi żyć. Chyba, że pozwolę temu dogorywać samemu. Odejść śmiercią naturalną w zapomnienie. Rozłoży się jak ta puszka po coli... tyle że nie wiem czy zajmie to temu aż tyle czasu co puszce. I pewnie nie wydzieli do środowiska takich trujących związków. Ale co ja się przejmuję?

Nie no wiem czemu się przejmuję. Bo w tym była jakaś miła szansa i odmiana. I ta fascynacja. I oczekiwanie. 
Wszystko spieprzyłeś. Brawo. 
Here in your arms where the world is could be impossibly still
With a million dreams to fulfill
...
To fulfill :)

Bad dreams in the night.
They told me I was going to lose the fight,
Leave behind my wuthering, wuthering
Wuthering Heights.

Heathcliff, it's me-Cathy.
Come home. I'm so cold!
Let me in-a-your window.
Heathcliff, it's me-Cathy.
Come home. I'm so cold!
Let me in-a-your window.

Ooh, it gets dark! It gets lonely,
On the other side from you.

I pine a lot. I find the lot
Falls through without you.
I'm coming back, love.
Cruel Heathcliff, my one dream,
My only master.


<3

wtorek, 4 maja 2010

Mhm....

  

Gabi jutro skończy całe 2 tygodnie.... Dziś przyszedł list polecony z Sądu, więc sprawa jest w ruchu :D Super:) Na prawdę podniosło to mnie i ogl nas wszystkich na duchu. Choć raz widać, że liczy się dobro dziecka a nie biurokracja i czekanie miesiącami na odpowiedź.

Kuba z kolei ma zapalenie płuc. Rozgorączkowany. Zakatarzony. Brawo dla mojej wspaniałej siostry. Oto jak kończą się jej żądania... -.-' No ale wizyta u lekarza była, cały kufer leków i zwolnienie ze szkoły do końca tygodnia. Oby zdrowiał:)

Ja poszukuję jakiegoś testu na alergię na składnik kosmetyków. Znów coś mi się porobiło, dzięki Bogu, że Advantan jeszcze miałam... Muszę koniecznie wiedzieć jaki składnik kosmetyków tak na mnie działa bo to jak kupowanie kota w worku...;/

Reszta mnie oscyluje wokół konspektów i prac.

Na filozofii nudy. Góralska wersja filozofii. Czyli jeden wielki film w niezrozumianej gwarze....;)

poniedziałek, 3 maja 2010

Coś o czym nie potrafisz zapomnieć...


Gdy ktoś ci roztacza przed oczyma piękną historię...nie pytasz czy to jest możliwe, po prostu w nią wierzysz. Widzisz złą czarownicę, która chce skrzywdzić piękną księżniczkę i widzisz także rycerza, który na białym koniu galopuje by nieść pomoc swej wybrance serca. Wzrastasz w tej wizji ale coś tu nie pasuje do układanki. Rzeczywistość nie pozostawia złudzeń, na horyzoncie nie widać księcia, który uratuje cię przed złem, ale za to na brak złych czarownic nie możesz narzekać.

sobota, 1 maja 2010

Bugger!!!

Powinnam się teraz szykować na podróż, ale przecież nigdzie się nie wybieram. Choć miałam. To boli, wiecie?

Żywot zapowiadał się kiedyś o wiele bardziej kolorystycznie. Dziś nawet wiosna nie chce przyjść na dobre. TO przykre.

Baw się tam dobrze!

Mówię Ci że...      
Mówię Ci że...
     będzie ok....



bugger
!!!