sobota, 6 listopada 2010

Magia dnia dzisiejszego....

Jeśli kiedykolwiek wierzyłam w magię, to tylko i wyłącznie w magię zdjęć... 
Nie znam niczego innego tak bardzo roztkliwiającego mnie i powodującego, że czuję się po prostu dobrze...

Muszę zaciskać pasa ostatnio bo zaszalałam z kasą, a termin II raty nadchodzi. Mimo to, nie żałuję, że kupiłam co kupiłam. Obiecywałam sobie, że odłożę co nie co, ale póki co koniec umowy zbliża się niemiłosiernie a ja nic a nic nie odłożyłam. Może to dlatego, że nie mam skarbonki ? :D

A tak na poważnie to czekam na decyzję o przedłużeniu stażu. Czekam także na 21 listopada, kiedy to będę sobie w okręgu Nr XX siedzieć w komisji wyborczej. Kurcze dobrze trafiłam...coraz więcej na tym zyskuję, coraz więcej... :) 
Nowego roku też już się nie mogę doczekać, w nadziei, że będzie mniej tragiczny niż 2010, bo sami wiecie co się dzieje w Polsce i jak żółć zalewa nas wszystkich. Na horyzoncie wyczekuję tylko kiedy J.K zniszczy PiS. To nic, więc jak napisałam, czekam na nowy rok również dlatego, że roefsik zacznie nowe szkolenia i ja i jaaa baaardzo chcę w nich brać udział. Hyyhyy.

Studia? Jedna wielka terapia grupowa. Takie odnoszę wrażenie, oczywiście z paroma takimi co to zjawili się tylko po to by jak to sami stwierdzili: dostać papierek. Taka chyba już kolej rzeczy, że nie da się od takich ludzi odciąć. Oczyściłabym świat z takich delikwentów, bo zawsze potem tacy jak ja na tym najgorzej wychodzą. Nie powiem, chyba przez ostatnie trzy lata zbierała się we mnie cicha złość, ale z przymrużeniem oka patrzyłam na zachowanie i nastawienie co poniektórych...ale coraz częściej mam oficjalnie i zauważalnie dość traktowania swojej przyszłości w ten sposób...Nie jestem z tych, którym wszystko wisi i mają to w D...  

No czyli w skrócie, drażni mnie parę osób.

Wydaje mi się, że każda bańka kiedyś pęka...moja też pęknie któregoś dnia i znajdę w sobie siłę by od nowa zyskać to co straciłam....

W dalszych planach żadnych związków. Związki też nie mają mnie w planach. Czyli wszystko gra. Tak jakby. 
Nie, nie da się ukryć, że szybko się otrząsnął po mnie. Kiedyś reagowałam na to z zazdrością. Dziś to już nie wywiera na mnie żadnego wrażenia... Chyba na prawdę się do tego nie nadaję. Do tych wszystkich gierek, podchodów i polowań. Jeśli jest znośnie tak jak jest, to pytam: po co to zmieniać? 
Znośnie. Nie dobrze, lecz znośnie, czyli zadowalająco. Dużo tracę... trochę mniej zyskuję, ale i tak wychodzę na zero...Chyba.

niedziela, 24 października 2010

Z ody do rąk...H.

***

pod deszczem twoich spojrzeń
moja pogarda staje się uległa 
drąży w jej wnętrzu pragnienie
w czułość porasta

twoje oczy
przebijają hartowną stal śmiechu
ciepłym deszczem
spłukują mnie ze mnie

 

czwartek, 21 października 2010

So miss...would you rather...?

Zaczynam mieć wrażenie, że zawodzę innych. Może nie wyrabiam tempa? Nie wiem, przepraszam. 
No i nie oszukujmy się nawzajem. Zwyczajnie wystarczy powiedzieć nie. Szalony czas ostatnio. I wkraczanie w dorosłość, która wcale nie jest jakby ekscytująca, ale nie łudźmy się, przecież nikt niczego nie obiecywał. 
Przepraszam Łukasz:*.


Mała zmiana.

piątek, 15 października 2010

Łapanka...

Coraz częściej przyłapuję się na tym, że każdemu przypisuję jakieś powiązanie. To męczące, bo nastawiam się do ludzi roszcząco i z nadzieją na coś. Głupota.
Jest jak jest, więc po co to zmieniać?

Przecież patrząc na niego chociażby widzę, że można obłożyć się wszystkim i czerpać z tego radość. Chociaż zadałam sobie ostatnio pytanie, czy nie robi tego by zagłuszyć w sobie to czego wszyscy potrzebujemy.


Moja perełka zaczyna raczkować....narazie to wygląda jakby się do skoku szykowała, więc bardziej na Małysza niż raczkowanie, ale to już coś :)

sobota, 9 października 2010

Jak najmocniejszy narkotyk...

"...trzymali się za ręce. Ręka to fajna sprawa. Nie angażuje specjalnie osoby, która ją daje, a bardzo uspokaja tę, która ją otrzymuje..."       
          A. Gavalda "Po prostu razem"